Jak powstała pierwsza sowiecka bomba atomowa?
Czy kopalnia uranu w Kowarach miała udział w stworzeniu sowieckiej bomby?
Kiedy 29 sierpnia 1949 roku nad poligonem w Semipałatyńsku uniósł się charakterystyczny grzyb atomowy, świat Zachodu zrozumiał, że Związek Radziecki właśnie dołączył do elitarnego — i przerażającego — grona mocarstw nuklearnych. Detonacja ładunku RDS-1 była nie tylko wydarzeniem militarnym, ale także symbolicznym początkiem nowej ery. Dla osób odwiedzających sztolnie Kowary i interesujących się historią nie jest tajemnicą, że sukces radzieckiego programu w dużej mierze zależał od… wydobycia rud uranu. A jedno z najważniejszych źródeł tego surowca znajdowało się właśnie na Dolnym Śląsku, w rejonie dzisiejszej kopalni uranu Kowary.
To opowieść o nauce, polityce, pośpiechu, szpiegostwie i geologii — splecionych w jeden fascynujący wątek, którego ślady do dziś można oglądać pod ziemią Kowar.
Wyścig o atom – presja, strach i zimnowojenna determinacja
Po zrzuceniu bomb na Hiroszimę i Nagasaki Związek Radziecki stanął przed strategicznym wyzwaniem: zdobyć własny ładunek jądrowy możliwie jak najszybciej. Stalin wiedział, że bez bomby atomowej ZSRR pozostaje w nierównowadze wobec USA. Rozpoczął więc program, który pod względem skali przypominał amerykański Projekt Manhattan, choć realizowany był w warunkach ścisłej tajemnicy i brutalnej mobilizacji zasobów.
„Radziecki wysiłek nuklearny opierał się na niezwykłej mieszance szpiegostwa, naukowej błyskotliwości i błyskawicznego rozwoju przemysłowego.”
Michael Gordin — profesor historii nauki, Princeton University
Najpierw zdobyto wiedzę — dzięki siatkom szpiegowskim działającym m.in. w Los Alamos.
Potem potrzebny był kluczowy składnik: uran.
I właśnie tu na scenę wkraczają Sudety.
Kopalnia uranu Kowary – podziemny rozdział historii zimnej wojny
Choć historia wydobycia rud uranowych w rejonie Kowar sięga lat 20. XX wieku, to dopiero po 1945 roku miejsce to nabrało ogromnego znaczenia. Gdy wojska radzieckie zajęły Dolny Śląsk, doskonale wiedziały, czego szukać. Informacje o złożach pochodziły z wcześniejszych niemieckich badań oraz dokumentacji geologicznej.
W 1947 roku rozpoczęto eksploatację na dużą skalę, przekształcając lokalne kopalnie i sztolnie w element strategicznego programu jądrowego. Sudety stały się w praktyce „zamkniętą strefą”, a dostęp do wielu rejonów był kontrolowany przez NKWD i służby bezpieczeństwa.
„Radziecki program nuklearny wyrósł z systemu, który nagradzał tajność, pośpiech i absolutne posłuszeństwo — połączenie zarazem potężne i niebezpieczne.”
Paul Josephson — profesor historii nauki i technologii, Colby College
Ruda wydobywana w kopalni uranu Kowary była transportowana na Wschód i tam poddawana wzbogacaniu lub przetwarzaniu. Choć udział kowarskich złóż w globalnym bilansie uranu ZSRR był stosunkowo niewielki, miał znaczenie kluczowe: pozwolił wypełnić krytyczną lukę w pierwszych powojennych latach, gdy radzieckie źródła własne dopiero przygotowywano do eksploatacji.
Dla turysty odwiedzającego dziś mroczne Sztolnie Kowary fascynująca jest świadomość, że to właśnie stąd mogła pochodzić część surowca użytego do budowy pierwszej sowieckiej bomby.
Jak powstała bomba RDS-1?
Od laboratorium po poligon
Radziecka bomba atomowa była w gruncie rzeczy „bratem bliźniakiem” amerykańskiego ładunku Fat Man — konstrukcją implozyjną z plutonem. Jednak warunkiem jej stworzenia była produkcja odpowiedniej ilości plutonu-239, który uzyskiwano z uranu-238 napromieniowanego w reaktorach jądrowych.
Aby reaktory mogły działać, potrzebny był wysokiej jakości uran naturalny.
W latach 1945–1950 największym problemem ZSRR był właśnie brak tego surowca, a nie brak wiedzy z zakresu fizyki jądrowej. Dlatego strategiczne znaczenie Kowar było ogromne: przez pierwsze lata program radziecki w dużej mierze opierał się na rudzie zdobycznej.
Generator RDS-1 składał się z:
- obudowy implozyjnej z konwencjonalnym materiałem wybuchowym,
- soczewek wybuchowych prowadzących falę detonacyjną,
- plutonowego rdzenia inicjującego reakcję łańcuchową,
- reflektora neutronowego,
- zapalników o precyzyjnej synchronizacji.
Wszystko to wymagało ogromnej ilości badań, testów radiochemicznych i pracy reaktorów produkujących pluton. A paliwem tych reaktorów był właśnie uran — pierwiastek, którego lokalne ślady można oglądać w kowarskich sztolniach.
Kowary na mapie zimnowojennego wyścigu: fakty, które zaskakują turystów
Dziś, oprowadzając wycieczki po sztolniach Kowary, przewodnicy często wspominają najbardziej niezwykłe fakty:
1. Rejon Kowar był jednym z pierwszych powojennych źródeł uranu dla ZSRR
Kiedy własne radzieckie złoża dopiero rozpoznawano, Dolny Śląsk stał się zapleczem startowym programu jądrowego.
2. Wydobycie odbywało się w warunkach głębokiej tajemnicy
Pracownicy nie wiedzieli, w jakim celu wydobywa się rudę — wielu myślało, że chodzi o „specjalne rudy metali”.
3. Uran z Kowar mógł być częścią paliwa pierwszych reaktorów radzieckich
A one z kolei były elementem łańcucha prowadzącego do RDS-1.
4. Kowarskie sztolnie należą dziś do najważniejszych edukacyjnych punktów związanych z historią uranu w Polsce
To nie tylko miejsce geologiczne, ale także fragment globalnej historii zimnej wojny.
Kiedy eksplozja w Semipałatyńsku „odbijała się echem” w Sudetach
Kiedy w 1949 roku RDS-1 wybuchła z siłą 22 kiloton TNT, świat Zachodu był wstrząśnięty. Ale ci, którzy znali kontekst, wiedzieli, że w cieniu tego grzyba atomowego kryją się miejsca takie jak kopalnia uranu Kowary.
Nie dlatego, że bomba była „zbudowana z Kowar”, lecz dlatego, że rozwój radzieckiej bomby atomowej był możliwy jedynie dzięki szybkiemu zdobyciu zasobów uranu — a jednym z pierwszych, pewnych i dostępnych źródeł była właśnie ruda z Sudetów.
W pewnym sensie kowarskie sztolnie i sowiecki poligon są więc dwoma punktami tej samej opowieści: o nauce wykorzystanej w czasach, gdy świat uczył się dopiero żyć z energią atomową.
Co zostało dziś z tej historii?
Dziś kopalnia uranu Kowary jest miejscem edukacyjnym, bezpiecznym i przygotowanym dla turystów. Promieniowanie mierzone w sztolniach jest niższe niż w wielu miastach posiadających granitowe chodniki.
Ale przeszłość pozostała w skałach — w strukturach geologicznych, wyrobiskach, fragmentach minerałów.
Zwiedzający mogą zobaczyć:
- autentyczne wyrobiska z lat powojennych,
- miejsca, gdzie poszukiwano rudy dla ZSRR,
- dawne instalacje górnicze,
- relacje o pracy pod ścisłym nadzorem,
- edukacyjne wystawy o energii jądrowej.
To przykład, jak historia nauki i historia regionu splatają się ze sobą na jednym, bardzo symbolicznym odcinku czasu.
Podsumowanie
Pierwsza sowiecka bomba atomowa była efektem wysiłku tysięcy naukowców, setek szpiegów, dziesiątek reaktorów i… kilku kluczowych kopalń, w których pozyskiwano uran.
Kopalnia uranu Kowary była z dużą dozą prawdopodobieństwa jednym z tych miejsc, które pomogły ZSRR wystartować w atomowym wyścigu.
Dziś turysta odwiedzający sztolnie Kowary może nie tylko podziwiać geologię Sudetów, ale także dotknąć fragmentu globalnej historii technologii, której rozwój zmienił politykę, naukę i świat, w jakim żyjemy.



