Zakłady Przemysłowe R-1
Tajemnica, propaganda i uran dla bomby atomowej
W cieniu malowniczych Karkonoszy, u stóp Rudaw Janowickich, rozegrała się jedna z najmniej znanych, a zarazem najbardziej dramatycznych kart powojennej historii Polski. W latach 1948–1958, w małych Kowarach, działało Zakłady Przemysłowe R-1 – oficjalnie Przedsiębiorstwo Kowarskie Kopalnie, zaś po rosyjsku Предприятие Кузнецкие Рудники. Pod tą niewinną fasadą kryła się bezwzględna, tajna operacja, mająca jeden cel: wydobycie uranu dla radzieckiego programu atomowego. To historia o strategicznej geopolityce, ludzkich tragediach i brutalności zimnej wojny, której echo wciąż pobrzmiewa w podziemiach.
Początki Tajemnicy: Wojenne Dziedzictwo i Radziecki Imperatyw
Historia Zakładów R-1 (później działających pod nazwą Przedsiębiorstwo Kowarskie Kopalnie) sięga korzeniami znacznie głębiej niż rok 1948. Zanim Sowieci powołali do życia tajną spółkę, obszary Dolnego Śląska, w tym okolice Kowar, były znane z historycznego, sięgającego średniowiecza, górnictwa metali. Pod koniec II wojny światowej niemieccy geolodzy prowadzili intensywne poszukiwania strategicznych surowców. Ich szczegółowe mapy i raporty, przejęte przez Armię Czerwoną w 1945 roku, stały się bezcenną bazą wiedzy o występowaniu uranu. Zakłady Przemysłowe R-1 ostatecznie objęły swoim zasięgiem kluczowe ośrodki wydobywcze: centralę w Kowarach, a także pola w Radoniowie (koło Mirska) oraz w Kletnie w pobliżu Stronia Śląskiego. W samych Kowarach R-1 eksploatowało kilka jednostek, w tym ważne kopalnie jak „Wolność”, „Redensglück”, „Liczyrzepa” oraz „Podgórze”. W Kletnie do kompleksu należała przede wszystkim kopalnia „Kopaliny”. Wykorzystując tę wiedzę i infrastrukturę, Związek Radziecki rozpoczął bezwzględną eksploatację tych terenów, dążąc do jak najszybszego pozyskania surowca dla swojego programu atomowego.
Związek Radziecki, po traumie II wojny światowej i w obliczu rosnącego napięcia z USA, rozpaczliwie potrzebował własnej broni jądrowej. Bez rodzimych zasobów uranu, poszukiwania zintensyfikowano w krajach satelickich. Polska, leżąca w obrębie wpływów ZSRR i posiadająca udokumentowane złoża, stała się idealnym, a zarazem bezwolnym, partnerem. Już w 1947 roku powołano specjalne grupy poszukiwawcze, a decyzja o uruchomieniu eksploatacji w Kowarach zapadła szybko, z pominięciem jakiejkolwiek dyskusji z ówczesnymi władzami Polski.
Powstanie R-1: Oficjalna Fikcja, Prawdziwa Misja
24 czerwca 1948 roku podpisano tajne porozumienie polsko-radzieckie, które powołało do życia Radziecko-Polską Spółkę Akcyjną „Zakłady Przemysłowe R-1”. Jej oficjalnym celem miało być wydobycie i przeróbka fluorytu i barytu. Była to jednak jawna fikcja. Prawdziwa misja była ściśle tajna: eksploatacja rud uranu i ich natychmiastowy transport do ZSRR.
W praktyce, R-1 było w 95% przedsiębiorstwem radzieckim. Zarząd był radziecki, kluczowe stanowiska (naczelni inżynierowie, geolodzy) obsadzali oficerowie GRU (Głównego Zarządu Wywiadowczego Sztabu Generalnego Armii Radzieckiej) oraz specjaliści z Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego ZSRR. Polacy pełnili role pomocnicze, choć z czasem obejmowali coraz więcej stanowisk technicznych. Cały obszar kopalni był strefą zmilitaryzowaną, strzeżoną przez funkcjonariuszy WOP (Wojsk Ochrony Pogranicza), SB (Służby Bezpieczeństwa) i NKWD, z całkowitym zakazem dostępu dla osób postronnych. Nawet polskie władze lokalne miały minimalny wgląd w to, co działo się wewnątrz.
Dr. Paweł Piotrowski, historyk z Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu, badacz okresu powojennego w Polsce, podkreśla:
„Zakłady R-1 były modelowym przykładem sowieckiej dominacji gospodarczej i politycznej w krajach satelickich. Formalna spółka polsko-radziecka była w istocie eksterytorialną jednostką, której celem było bezwzględne pozyskanie strategicznego surowca kosztem suwerenności i często zdrowia obywateli Polski.”
Codzienność w Cieniu Radonu: Praca i Zagrożenia
Praca w Zakładach R-1 była ciężka, niebezpieczna i naznaczona wszechobecnym zagrożeniem. Górnicy, często sprowadzani z różnych stron Polski, a także repatrianci i byli więźniowie polityczni (którzy stanowili znaczną siłę roboczą, zwłaszcza w początkowym okresie), pracowali w fatalnych warunkach. Wysoka wilgotność, brak odpowiedniej wentylacji i przede wszystkim promieniowanie jonizujące, głównie w postaci gazowego radonu i jego pochodnych, niszczyło ich zdrowie.
Wiedza o szkodliwości radonu i promieniowania była już wówczas dostępna w środowiskach naukowych, ale w praktyce górniczej ZSRR (i często w Polsce) była ignorowana. Środki ochrony osobistej były minimalne lub żadne. Górnicy często pracowali bez masek, wdychanie pyłu radioaktywnego było normą. Konsekwencje były tragiczne: liczne zachorowania na choroby płuc, nowotwory, białaczki. Oficjalna dokumentacja medyczna często ukrywała prawdziwe przyczyny zgonów lub schorzeń będące skutkiem choroby popromiennej.
Z drugiej strony, praca w R-1 oferowała stosunkowo wysokie jak na tamte czasy zarobki i lepsze zaopatrzenie w żywność, co przyciągało ludzi w trudnej powojennej rzeczywistości. Była to swoista, brutalna wymiana: zdrowie za względną stabilność materialną.
Uran dla Atomowej Bomby: Cel Strategicznym
Głównym celem Zakładów R-1 było wydobycie rudy uranowej zawierającej cenny izotop Uran-235. W Kowarach i sąsiednich złożach (jak w Kletnie) stężenie uranu w rudzie było niskie – zazwyczaj poniżej 1%. Oznaczało to konieczność wydobycia ogromnych ilości skały, aby uzyskać nawet niewielką ilość czystego uranu.
Proces wydobycia był intensywny. Zbudowano nowe szyby, rozszerzono istniejące sztolnie. Ruda była wstępnie sortowana na powierzchni, a następnie, bez żadnej dalszej przeróbki czy wzbogacania, pakowana i wysyłana specjalnymi transportami kolejowymi, pod ścisłą ochroną, bezpośrednio do ZSRR. Tam, w tajnych ośrodkach badawczych i produkcyjnych, przechodziła przez proces wzbogacania.
Radziecki program atomowy, kierowany przez Ławrientija Berię i nadzorowany przez wybitnych naukowców, takich jak Igor Kurczatow, był gigantycznym przedsięwzięciem. Surowiec z Kowar stanowił jeden z elementów tej układanki. Pierwsza radziecka bomba atomowa, „Pierwsza Błyskawica” (RDS-1), zdetonowana 29 sierpnia 1949 roku, była dowodem na skuteczność tych działań. Wkład Kowar był pośredni, ale fundamentalny – to właśnie stamtąd pochodziła część surowego materiału.
Profesor dr hab. Andrzej W. Wypych, fizyk jądrowy z Uniwersytetu Jagiellońskiego, ekspert w dziedzinie historii techniki jądrowej, tak ocenia znaczenie surowca:
„Każdy kilogram uranu, zwłaszcza w początkowej fazie wyścigu zbrojeń jądrowych, miał strategiczne znaczenie. Niskie stężenie w rudzie z Kowar nie umniejszało jej wagi – to był dostępny surowiec, który eliminował konieczność szukania go w odległych i politycznie niestabilnych rejonach. To, co wydawało się marginalne pod względem procentowym, było krytyczne w kontekście szybkości realizacji radzieckiego programu nuklearnego.”
Koniec Eksploatacji i Odkrycie Tajemnicy
Intensywna eksploatacja uranu w Kowarach trwała do 1958 roku. Wtedy to ZSRR, osiągnąwszy wystarczające zdolności produkcyjne i odkrywszy bogatsze złoża na własnym terytorium (np. w Kazachstanie), uznał wydobycie w Polsce za nieopłacalne. Radzieccy specjaliści opuścili Kowary, pozostawiając polskim władzom zrujnowane, skażone kopalnie i dziesiątki lat milczenia wokół całej operacji.
Dopiero po upadku komunizmu, a szczególnie w latach 90. i na początku XXI wieku, dzięki pracy historyków, dziennikarzy i badaczy, archiwa zaczęły się otwierać. Wówczas prawda o Zakładach Przemysłowych R-1 ujrzała światło dzienne. Okazało się, że Kowary nie były tylko miasteczkiem z bogatą historią górniczą, lecz kluczowym, choć tajnym, ogniwem w globalnym wyścigu zbrojeń jądrowych.
Dziedzictwo i Pamięć
Dziś dawna kopalnia uranu w Kowarach – Liczyrzepa – działa jako podziemna trasy turystyczna. Pozwala ona zwiedzającym dotknąć historii, zrozumieć jej mroczne i skomplikowane strony. To miejsce, gdzie pamięć o ciężkiej pracy górników, o strategicznych decyzjach mocarstw i o roli, jaką Polska odegrała w atomowej erze, jest wciąż żywa. Zakłady Przemysłowe R-1 na zawsze pozostaną symbolem pewnego rozdziału, gdy natura dała surowiec, a człowiek wykorzystał go do osiągnięcia atomowej potęgi, płacąc za to wysoką cenę.
Więcej informacji o roli ZPR-1 znajdziesz w książce: „Zakłady Przemysłowe R-1 w Kowarach 1948-1973



